h1

stuku puku. plenerowo.

listopad 17, 2009

któryś raz wracam i wrócić nie mogę, więc powiedzmy, że tym razem to już na stałe. dużo różnych rzeczy się dzieje, więc postaram się wszystko na bieżąco opisywać.

tak więc był plener. plener fotograficzny. studenci grafiki biegali sobie po Sułkowicach i zbierali materiał. i nie tylko ; )  już niedługo będę mogła zaprosić wszystkich na wernisaż i wystawę poplenerową a na razie kilka takich moich podpatrzonych.

 

a poza tym nie nadążam. więc nie obiecuje, że kiedyś nadrobię to wszystko co mi teraz w głowie siedzi. tra la lalaaa.

i pamietajcie: zapewnienie jakości to SAMOKONTROLA!!!

h1

powroty.

wrzesień 12, 2009

mam wrażenie jakby nie było mnie tutaj sto lat. tyle rzeczy do napisania, do sfotografowania, do zrobienia i totalny brak chęci i siły. może to również przez to, że próby dogadania się z fotografią kończyły się za każdym razem porażką. bo dziwną rzeczą jest robienie tego czego się kocha trochę wbrew sobie. dochodzę do wniosku że śmierć dysku ze wszystkim zdjęciami z ostatnich miesięcy może nie była tragedią, a wręcz przeciwnie. może to ten punkt w życiu, w którym wreszcie należy coś zmienić, wreszcie stwierdzić czego tak się naprawdę chce od tego co się robi. chociaż pewnie to wnioski zbyt abstrakcyjne, a przede wszystkim zbyt górnolotne.

_MG_9342

za dwa tygodnie czeka mnie przeprowadzka. to w ogóle był dziwny rok i chyba nie mogę tego wszystkiego ogarnąć. ale obiecuję sobie, że wreszcie w końcu coś zacznę robić (chyba szkoła mnie prędzej czy później do tego zmusi). tak więc stuku puku…. wracamy z przytupem! : ) bo zakurzyło się tutaj dość mocno

h1

głupota.

maj 20, 2009

ostatnio tonę w stosie rysunków, wszystkie ubrania mam wybrudzone farbą, robię mega kiczowate zdjęcia, a swoje wszelkie życiowe mądrości czerpię z serialu Grey’s Anatomy.  bo co innego można robic oprócz oglądania medycznych seriali całymi dniami? nawet gazety czytam trzydziestokilkuletnie. maluję dziwne obrazki i wgapiam się w szkice Sienickiego i jestem szczęśliwa z tym wszystkim potwornie. i jedynym czynnikiem ułatwiającym to wszystko jest myśl że w połowie lipca będzie już po wszystkim, będzie można poświęcic się jedynie odpoczywianiu

img466

poza tym jestem potwornie rozczarowana tym co prezentują najnowsze piosenki ukochanego placebo.  albo to ja się zestarzałam, albo to rzeczywiście jest totalna porażka.

a tak w ogóle popieprzenie totalne. czy to wiosna czy może wrodzona głupota? tak czy inaczej dobrze jest robic to co się naprawdę kocha

h1

graduate.

maj 15, 2009

jeszcze jakiś rok temu zupełnie inaczej sobie to wszystko wyobrażałam. teraz już prawie  po maturze i właściwie zupełnie nie poczułam i nie zauważyłam że to już. nie było siedzenia nocami nad książkami, nie było zbyt dużej paniki. było nadzwyczaj normalnie. tylko trochę więcej kawy i czekolady truskawkowej

IMG_6213

pojawiła się myśl żeby wrzucic tu olbrzymią ilośc najróżniejszych zdjęc, napisac wiele rzeczy, podzielic się przeżyciami i przemyśleniami ale doszłam do wniosku, że jednak nie. że wolę to wszystko zostawic tylko i wyłącznie dla siebie samej:) co niezmienia faktu, że wiele trzeba jeszcze powiedziec… ale to następnym razem:)

h1

tra la la. studniówkowo.

luty 20, 2009

tydzień ciężkiej pracy i przygotowań. tydzień, w czasie którego siedzieliśmy w szkole od 8 do 20 albo i dłużej. tydzień żywienia się pączkami z bufetu, pizzą, kebabem i dużą ilością kawy (też ze szkolnego bufetu). to był bardzo dobry tydzień.

a potem była zabawa. do białego rana. tam taaaraaaam. poloneza czas zacząc! bilans nocy z 14 na 15 lutego 2009 wyniósł jednego rozlanego szampana, rozcięty palec opatrzony serwetką, kilka dziur w sukience, baaardzo spuchnięte nogi, strach, że Anka znów sobie krzywde zrobi plus wieeelki uśmiech. skąd tyle energii w nas wszystkich? nie mam pojęcia! z tego miejsca raz jeszcze podziękowania dla Łukasza za dotrzymanie mi towarzystwa, pilnowanie mnie i w ogóle świetną zabawę, opuchliznę i taaak dalej:) był i dzień drugi. dzień drugi i próby taty zatańczenia do muzyki bliżej nie określonej (techno ot somfing lajk dat!). nie da się tego wszystkiego streścic, opisac, powtórzyc. wiedzą tak naprawdę tylko ci, którzy byli tam razem z nami:) dziękuję wszystkim raz jeszcze, każdemu z osobna, chociaż nie sposób teraz wymieniac tu imiona. dziękuję pięknie za cały ten tydzień przygotowań, za dwa dni (a właściwie noce) wspólnie spędzone. za to, że koniec końców wszystko tak właśnie się potoczyło:)

ciężko uwierzyc, że za dwa miesiące już nas nie będzie…

studniowka