o braku paru istotnych rzeczy, które tak naprawde nie istnieją. tak. właśnie tak. mozecie powyrywac mi włosy, paznokcie, wypruć flaki. w sumie sprawiłoby mi to niezmierną przyjemność.
Archiwum z marzec, 2007

uśmiechnij.się.i.zabij.mnie
marzec 9, 2007….dziwny śwait w szaleństwie, oszukując rajem niespełnionych marzeń…

bo w miłość nie wierze. bo w przyjaźń nie wierze. bo nie w siebie nie wierze. bo mam ochotę wyrżnąć połowę populacji tej planety. bo mam ochotę zamknąć oczy i zniknąć raz na zawsze. bo niczym pokonać nie potrafię uczucia własnej beznadziejności. bezradności tez. bo mam żal chyba najbardziej do samej siebie. bo znów spędze dwa dni z różewiczem w ręce. bo pada deszcz.. bo chciałabym popłakać ale nie umiem. bo mógłbyś mnie zabić.
.
największy bezsens istnienia. podeptany tulipan. uzależnienie od kawy, której nie pije i papierosów, których nie pale. i od uśmiechów których nie widuje.od głosu którego nie słysze. muzyka juz nie znieczula. wiatr już nie pachne. książki nie smakują. bo znów zderzyło się nierealne z realnym. więc postanowiłam się do tego przyzwyczaić o ile się przyzwyczaić można… bo już nie wiem na czym zależy.

once.and.never.again
marzec 2, 2007
powiedzmy że to takie symboliczne, że niby świat nabiera kolorów itd. schizowo troche. tak. lubie to zdjęcie. no więc powiedzmy że kolorowo chociaz jak zwykle kolorowo nie jest. tak wiec żeby sobei wmówić, że jest kolorowo to przerwa w czarno białych kontemplacjach nad egzystencją. co prawda kontemplacja owa doprowadziła mnie do niesamowitych wniosków ale myśle, że dowie się o nich tylko Szania moja kochana jak juz dostanie list który pisze niczym jakis mnich benedyktyński od 2 lat jedynie. no. mleko pije. nie żebym chciała być wielka albo coś. już nie. ostatnio wogóle jakieś conajmniej dziwne/chore myśli chodzą mi po głowie. tez lepiej zachowam dla siebie. od wczoraj nowe artystyczne postanowienie poprawy. plus jeszcze wiele pomysłów, projektów, szkiców, wiec jakby ktoś chciał mi do zdjęć pozować to ja czekam z otwartymi ramionami…. ;]
