
uśmiechnij.się.i.zabij.mnie
marzec 9, 2007….dziwny śwait w szaleństwie, oszukując rajem niespełnionych marzeń…

bo w miłość nie wierze. bo w przyjaźń nie wierze. bo nie w siebie nie wierze. bo mam ochotę wyrżnąć połowę populacji tej planety. bo mam ochotę zamknąć oczy i zniknąć raz na zawsze. bo niczym pokonać nie potrafię uczucia własnej beznadziejności. bezradności tez. bo mam żal chyba najbardziej do samej siebie. bo znów spędze dwa dni z różewiczem w ręce. bo pada deszcz.. bo chciałabym popłakać ale nie umiem. bo mógłbyś mnie zabić.
.
największy bezsens istnienia. podeptany tulipan. uzależnienie od kawy, której nie pije i papierosów, których nie pale. i od uśmiechów których nie widuje.od głosu którego nie słysze. muzyka juz nie znieczula. wiatr już nie pachne. książki nie smakują. bo znów zderzyło się nierealne z realnym. więc postanowiłam się do tego przyzwyczaić o ile się przyzwyczaić można… bo już nie wiem na czym zależy.
Aniak głowa do góry:*
Po zimie następuje wiosna, a przyjaciele istnieją:) bez nich byłoby trudno żyć :)
pozdrawiam;*
No wiesz!.. A ja to coooooooooooooo?!.. :D:D:D
eeeh, to jak żyjemy zależy od nas samych. pogrążanie się w beznadziei niczego nie zmieni. musisz zrozumieć, że życie nie zawsze jest takie jak byśmy tego chcieli. póki się tego nie nauczysz, nie będziesz w stanie żyć w świecie który, co prawda, zapierdala jak szalony, ale jest w nim miejsce dla nas, to my wyznaczamy to miejsce i nikt inny. każdy człowiek jest tak ważny, jak sam uważa się za ważnego dla siebie. najłatwiej jest mówić że wszystko leży po drugiej stronie, ale o to w tym pojebanym życiu chodzi, żeby jak najlepiej radzić sobie z problemami. są wzloty i upadki, a szczęście i tak kiedyś przyjdzie. pozdrawiam, trzymaj się dobrze
A ja sie nie zgodze…