Archiwum z lipiec, 2008

h1

alice in wonderland.

lipiec 11, 2008

tak.. lato wybuchło z całych sił. nie dając nawet chwili wytchnienia.

cały czas trwała (trwa dalej?) pewnego rodzaju walka sama ze sobą. wygrana zależy teraz tylko od tego czy sama uznam się za przegraną czy wręcz przeciwnie.

wczoraj był dobry dzień, zły wieczór. uśmiechy mijanych ludzi kiedy patrzyli z lekkim zaciekawieniem na kogoś kto brnie przez centrum krakowa z balonami przyczepionymi do torby. bezcenne. ale o tym następnym razem. i jeszcze pan z malinami których w żaden sposób zjeśc nie byłam w stanie. ciekawostką był też pan ratownik grający na gitarze z uporem ‘wyszły w pole kurki trzy(..)’ czy jak to tam szło..

duży ładunek pozytywnej energii gdzieś tam schowany głęboko. teraz go wyciągam. dobrze było parę mądrych słów usłyszeć. dobrze jest marzyc, bez względu na wszystko. tak właśnie… taka moja własna alicja w krainie czarów. bardzo własna i bardzo prywatna. ah. i yasia dziś zapukała do mych drzwi. ale o tym też innym razem.

z podziękowaniami dla tych szczególnie, dla których nie zawsze jest wszystko w porządku, którzy widzą to, czego inni nie potrafią dojrzeć.

h1

chaos.

lipiec 5, 2008

chaos nie do końca kontrolowany. pewnego rodzaju krzyk, chociaż jest potwornie cicho. śpię do południa, kładę się spać późno, czytam książki których pewnie nigdy przeczytać nie chciałam. słucham muzyki, która wydaje się być potwornie mdła.

niemożność znalezienia sobie miejsca. nie jest źle, jakoś wyjątkowo dobrze też nie. zdjęcie czekają albo na wywołanie, albo na zrobienie. czekam na kolejny zastrzyk optymizmu, ostatniego wystarczyło na niecały tydzień. ale cóż… czekamy… (:

katar minął, głos wrócił, bo jak długo można oglądac świat z perspektywy łóżka. pada deszcz, niech pada. dobrze tak. uzależniona jestem od jego zapachu.

moje rozwlekłe pisanie o niczym. niedługo wracam z nowymi zdjęciami (: